Wszystkich zaskoczyła wiadomość o śmierci naszej Koleżanki, Beaty Sarapaty. Nieoczekiwanie i boleśnie zostaliśmy skonfrontowani z banalną prawdą o krótkości i chybotliwości życia. Wzniosłe ars longa, vita brevis, zamieniło się w gorzką, wanitatywną sentencję. Odeszła od nas Koleżanka, która przepracowała w naszej placówce 40 lat. Prowadziła zajęcia plastyczne od 1985 roku, najpierw w pracowni plastycznej w dawnej synagodze Wolfa Poppera przy ul. Szerokiej, a od 2017 roku w głównym budynku przy ul. Wietora i pracowni przy ulicy Dietla. Prowadziła zajęcia dla maluszków z zerówek, dla grup ze szkół podstawowych i dla grup licealnych, zaawansowanych.
Zawsze miała na swych lekcjach komplety uczniów, potrafiła cierpliwością i spokojem rozbudzać zainteresowania najmłodszych, poprzez różnorodne tematy, techniki i ćwiczenia wtajemniczać w kolejne kręgi sztuki. Miarą jej sukcesów pedagogicznych były nagrody i wyróżnienia zdobywane w lokalnych, wojewódzkich i ogólnopolskich konkursach. Oczywiście prace jej podopiecznych można było podziwiać na semestralnych i końcoworocznych wystawach.
Żartowaliśmy nieraz w swym gronie, że Beata jest jak król Midas, czegokolwiek się nie dotknie, jakikolwiek nie wybierze temat konkursu, to zawsze zamienia go w złoto. Prowadziła nierzadko swych uczniów od zerówki do liceum, wielu uczestników jej grup dostało się do liceów plastycznych oraz w progi Akademii Sztuk Pięknych. Jej najsłynniejszym, sztandarowym uczniem, jeśli można użyć takiego określenia, jest Mateusz Okoński, który uczęszczał na Jej zajęcia od szóstego roku życia, aż do końca liceum, a teraz jest w naszej placówce nauczycielem przejmującym pałeczkę pedagoga po swej Mistrzyni.
Pani Beata nie była typem brata-łaty, osobą jowialną i wylewną. Raczej zamkniętą w sobie, skromną i powściągliwą, nie narzucała swego towarzystwa innym i nie chwaliła się swymi osiągnięciami. Zapewne nie wszyscy o tym wiedzą, że nie tylko ukończyła studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, uzyskując dyplom w Katedrze Scenografii, ale odbyła studia filozoficzne i antropologiczne w Papieskiej Akademii Teologicznej oraz studia w Sydney University w Australii. Jest autorką scenografii i projektów kostiumów do wielu przedstawień m.in. do 238 próby Fausta, prezentowanych w Teatrze PWST w Krakowie, Dziadów A. Mickiewicza wystawianych w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa oraz Wesela St. Wyspiańskiego. Oczywiście jest też autorką licznych indywidualnych wystaw i brała udział w dziesiątkach wystaw zbiorowych w kraju i zagranicą. Jej prace mogliśmy podziwiać w naszej placówce na takich wystawach jak Czwórka z Szerokiej, Nasi nauczyciele, Materia rysunku oraz w pokazie z okazji jubileuszu SCKM w Ogrodzie Sztuk przy ul. Rajskiej.
Nagle i niespodziewanie odeszła postać nietuzinkowa, o wyrazistej, wielostronnej osobowości, osoba o wielkiej kulturze, szerokich horyzontach, wielkiej erudycji oraz ogromnym dorobku twórczym. Jej skrótowe, metaforyczne, aluzyjne obrazy oraz rysunki z charakterystyczną różowawo-rudą gamą kolorystyczną mają swoistą ikonografię, w której sięgała do sztuki Aborygenów, sztuki afrykańskiej oraz maoryskiej. Pojawiała się w jej twórczości często figura ptaka jako motyw trochę totemiczny, a trochę jako symbol wolności; ale nieobce były jej też obrazy abstrakcyjne.
W obliczu Jej śmierci, jak i każdej śmierci, jesteśmy bezradni. Doczesny wymiar ludzkiego życia sprowadza się do tego, że przychodzi kres naszym zachwytom, afektom, smutkom i rozterkom. I nadal nie wiemy do czego to wszystko prowadzi, jaki ma ostateczny sens. Drąży nas odwieczna tajemnica i niepewność czy coś istnieje poza granicami śmierci, poza materialnymi kategoriami oraz świadomością tych, którzy nie znając swego przeznaczenia, pozostali przy życiu. Dziś nam żywym zostawia Beata Sarapata niezwykłą twórczość służącą skupieniu, intymności i poezji, twórczość, której metaforyczne treści można odczytać z wielu jej obrazów. Pozostanie po niej wspomnienie i radość z obcowania z osobą ciepłą, poszukującą w życiu wartości wyższych, o których w swych codziennych gonitwach zapominamy.
Michał Baca
Rodzinie i Bliskim składamy wyrazy głębokiego współczucia.